poniedziałek, 24 lipca 2017

Dramione - rozdział 1




Poranne promienie budzą mnie ze snu. Zaciskam mocnej powieki jakby to miało pomóc przed rażącym słońcem, przeciągam się, a moje ciało owiewa lekki, ciepły wiaterek, który dostał się tu przez otwarte drzwi balkonowe. Otwieram leniwie oczy długie, białe,  zwiewne zasłony poruszają się w tylko sobie znanym tańcu, coś obok mnie się porusza, po chwili zostaję przyciągnięta i przytulona do drugiego ciała, męskiego ciała. Uśmiecham się zadowolona i chwytam dłoń, która zaciska się na mojej tali, mruczę czując pocałunki na ramieniu, nie pamiętam ile czasu minęło od kiedy było mi tak dobrze. Odwracam głowę szukając ciepłych brązowych oczu, ale zamiast tego widzę stalowo niebieskie tęczówki, uśmiech, od którego powinny mięknąć mi kolana jest ironiczny, drażniący wręcz prowokacyjny. Włosy koloru hebanu mają platynowy blond, ramiona są węższe i mniej umięśnione od tych, które tak dobrze znam. Nic tu się nie zgadza i nie wiem co się dzieje poza faktem, że właśnie leżę w jednym łóżku z Draco Malfoy’em. Zrywam się jak oparzona, ale ponieważ żadne z nas nie było na to przygotowane spadam z posłania zaplątana w pościel, nie przeszkadza mi to, chce jak najszybciej odsunąć się od mężczyzny, więc wycofuję się sunąć tyłkiem po podłodze aż natrafiam na zimną ścianę. Może to nie ściana jest chłodna, może to jednak wewnątrz mnie wszystko zamarza. Puls mi przyśpiesza, serce wali jakby chciało uciec, źrenice się poszerzają i z całą pewnością już nie oddycham ja po prostu dyszę jak stara lokomotywa. Co ja zrobiłam i dlaczego do cholery nic nie pamiętam. Przeczesuję długie, skołtunione włosy ręką i wtedy pada na nią mój wzrok. O Merlinie, co ja mam na palcu?  Złoto zaczyna mi ciążyć i parzyć, albo tak mi się przynajmniej zdaje, ściągam go natychmiast choć jak na złość mam z tym problem. Kiedy jednak uwalniam dłoń, rzucam pierścionkiem o przeciwległą ścianę, spada z cichym dźwiękiem jeszcze kilka chwil kreśląc kolejne okręgi po panelach. Malfoy przygląda mi się z rozbawieniem.  Muszę stąd zniknąć, spanikowana rozglądam się po pomieszczeniu w poszukiwaniu ubrań. Na fotelu znajduję sukienkę, o zgrozo, białą wstaję powoli uważając by czasem okrywający mnie materiał nie zjechał pokazując me nagie ciało. Mam gdzieś, że zapewne widział mnie już taką przez większą część nocy, zachowam te resztki godności. Nie rozumiem tylko dlaczego nie mogę sobie nic przypomnieć i dlaczego on nic nie mówi tylko tak bezczelnie się gapi!? Rzucam mu wściekłe spojrzenie i zaklęciem zakładam suknię. Zauważam małą, cienką książeczkę podnoszę ją po chwili z obawą, bo wiem co to jest. Niech to nie będzie prawda, proszę niech to będzie głupi żart. Zaglądam do niej i aż przechodzą mnie ciarki, trzymam w ręku akt małżeństwa zawartego pomiędzy Hermioną Jean Granger a Draconem Lucjuszem Malfoyem.
– O kurwa – wyrywa mi się zanim zdążę się powstrzymać.
– Dość elokwentnie jak na najmądrzejszą czarownicę od czasów Roweny Ravenclaw –słyszę za plecami. Odwracam się gwałtownie, mój szok zamienia się w furię, dlaczego on jest taki spokojny, kilka godzin temu poślubił mugolaczkę! Już otwieram usta by rozwikłać tą absurdalną sytuację gdy wtrąca się pager. Dwa w zasadzie, spoglądam na informacje i zaczynam szukać kominka. Może to nie taki zły pomysł, przynajmniej mogę uciec i zaszyć się na długie godziny w miejscu, w którym nie popełniam największych błędów swojego życia. Kominek znajduję się po mojej lewej stronie bez słowa idę w jego kierunku, ale coś sobie uświadamiam.
– Nie wiem w co pogrywasz i o co w tym wszystkim chodzi, ale piśnij tylko słówko, a  nie będzie czego szukać, jasne? – choć kończę pytaniem, to nie czekam na odpowiedź po prostu wrzucam w płomienie garść proszku fiuu i znikam.
*/*/*/*/*
Ostry dyżur w szpitalu św. Munga przypomina w tej chwili szkolny korytarz w trakcie przerwy. Dopada mnie zewsząd tyle różnych dźwięków, że krzywię się  z bólu. Wkraczam na arenę niczym burza, po drodze związuje włosy w niedbałego koka, nie ma czasu na więcej. Pielęgniarka woła mnie do Sali urazowej numer trzy gdzie czego na mnie pacjent. Po wstępnych badaniach dostaję to czego chciałam – operację.
– Zabierzcie go na blok i przygotujcie, czas nas goni – wydaje polecenie i wychodzę. Muszę się przebrać, bo wciąż noszę tą nieszczęsną suknię. Próbuję odgonić zbędne teraz myśli o tym co się wydarzyło i skupiam się całkowicie na swojej pracy. Droga do pokoju uzdrowicieli zajmuję mi tylko chwilę, nie czekając na nic zakładam swój zwykły granatowy strój chirurgiczny, poprawiam fryzurę tak by żaden włos się nie wydostał i biegnąc na salę zawiązuje ulubiony czepek na głowie. Dokładnie myję ręce, biodrem otwieram drzwi i już. Jestem w swoim świecie. Zaciągam się powietrzem, bałagan w myślach znika, a ja odprężam się, bo wiem co mnie czeka, bo znam każdą możliwość komplikacji, bo wiem jak sobie z nimi poradzić, bo jestem Hermioną Granger najlepszym magokardiochirurgiem w Wielkiej Brytanii. Wkładam fartuch z pomocą pielęgniarki i staję przy stole.
– Okay wszyscy, wnieśmy trochę magii. Skalpel – biorę do ręki narzędzie i wszystko dookoła znika.
*/*/*/*/*
Kończę operacje dziesięć godzin później, chciałabym powiedzieć, że jestem zmęczona, naprawdę bym chciała jednak moje myśli znów kierują swe tory na temat mojego ślubu. Ślubu, którego nie chciałam, którego nie pamiętam i którego nie można cofnąć. Gdy tylko ta myśl pojawia się w moim umyślę robi mi się słabo. W świecie magii nie przyznają rozwodów. Ręce zaczynają mi się trząść, łzy napływają do oczu.
– Panno Granger wszystko w porządku? Jest pani strasznie blada – słyszę jak ktoś do mnie mówi, nie umiem jednak zareagować.
Jestem żoną Dracona Malfoya i nie dostanę rozwodu.
Jestem żoną Dracona Malfoya, mężczyzny, który większą część naszej znajomości mnie nienawidził.
Jestem żoną Dracona Malfoya choć  jestem martwa w środku.
Znów jest mi duszno, muszę stąd wyjść, nie wiem jak dotarłam do mojego gabinetu, ale już po chwili znajduję drogę do domu. Wchodzę do salonu, a mój wzrok pada na zdjęcie wiszące naprzeciwko. Mężczyzna na nim opiera się swobodnie o samochód, ręce ma włożone do kieszeni spodni od garnituru, przy pasku zaczepioną ma odznakę. Formalna biała koszula, krawat i szelki, których używał by nosić broń. Uśmiecha się patrząc w bok, jego twarz zdobi kilka zmarszczek. Na pierwszy rzut widać, że jest twardzielem, choć ja wiem, że ma wielkie serce. Tyle wystarczy by tama, którą zbudowałam na potrzeby operacji pękła. Trzęsę się już cała, łzy strumieniami opuszczają moje oczy, nogi wiotczeją i nie daje rady utrzymać postawy pionowej. Upadam z łoskotem, z gardła wyrywa mi się wrzask bólu, zaciskam pieści we włosach jakby cierpienie fizyczne miało zagłuszyć ciężar winy, która na mnie spadła. Jest mi przeraźliwie zimno i chyba nic już tego nie zmieni. Nic mi nie pomoże, bo nikt jeszcze nie wymyślił lekarstwa na zdradę. Spadam w otchłań i już nawet nie walczę, w końcu… zasłużyłam sobie.
Nazywam się Hermiona Jean Granger i poprzedniej nocy zdradziłam mojego martwego męża.
Nazywam się Hermiona Jean Granger i już nie jestem wdową.
Nazywam się Hermiona Jean Granger i moje życie właśnie stało się piekłem.

*/*/*/*/*
Cześć.
Dawno mnie tu nie było. Przyznam szczerze, że trochę boje się jak mnie przyjmiecie. Zastanawiam się też czy w ogóle ktoś o mnie jeszcze pamięta. Wracam po blokadzie i czuję ulgę, bo myślałam, że już nigdy nic nie napiszę. Liczę, że nowe opowiadanie o Hermionie Granger przypadnie Wam do gustu, proszę o szczere komentarze i Waszą aktywność. Tą historie można też śledzić na wattpadzie pod tym samym tytułem, ja również tam nazywam się Cornelia_Grey. Kończę z tłumaczeniem się i czekam na Waszą reakcje. 

Cornelia Grey..

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że znowu można czytać Twoje opowiadanie. Chociaż nie jest to moje ukochane (od pewnego czasu) sevmione to mam nadzieję, że nowe opowiadanie będzie równie dobre jak poprzednie.
      Jestem ciekawa jak rozwinie się ta historia i przede wszystkim jaki cel miał Malfoy, że wziął ślub z Hermonią i dlaczego ona niczego nie pamięta.
      Sam tytuł 'posklejaj mnie' mi się kojarzy z tym, że może Draco, który nieoczekiwanie pojawił się w jej życiu da jej nowe szanse i pomoże w końcu pogodzić się ze śmiercią męża, za którym jak widać bardzo tęskni.
      Czekam na dalszy ciąg historii, mam nadzieję, że kolejny rozdział również mnie pozytywnie zaskoczy.
      Pozdrawiam i życzę dużo weny!! :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy początek, jestem ciekawa jaki sposobem Draco i Hermiona wzięli ślub skoro się od zawsze nie znoszą. Tak więc czekam na kolejną część i życzę dużo weny na pewno się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga Cornelio!
    Zaczęłam czytać rozdział, licząc, iż zapoznam się z pierwszym wersem a potem przejdę do opowiadania, które już zakończyłaś. Problem w tym, że nie mogłam przestać.
    Jak to wyszła za niego za mąż?!
    Dlaczego nic nie pamięta?
    I dlaczego Malfoy tak się z tego cieszył?
    Czekam na kolejny rozdział i odpowiedzi + zaraz poczytam wcześniejsze wypociny. :D
    Powodzenia w pisaniu i gorąco zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaa - piękny wygląd bloga, przy okazji. :)

    OdpowiedzUsuń